06
Kwi-2014

USS Lexington – Lotniskowiec Muzeum.

USS Lexington –  Lotniskowiec Muzeum

Dziś napiszę  co nieco o amerykańskiej demokracji, dokładnie tej, która obecnie stacjonuje w Corpus Christi w stanie Texas – a czym ona się różni od innych demokracji na świecie? A tym, że waży 42,000 tony, unosi się na wodzie, jest długa na 280 metrów, może zmieścić 14 boisk do koszykówki oraz można rozegrać mecze Footballu Amerykańskiego na trzech różnych boiskach w tym samym czasie. Panie i Panowie, drodzy czytelnicy przedstawiam Wam prawdziwe amerykańskie,(prawie) jedyne na świecie, muzeum na lotniskowcu USS Lexington (CV-16).

USS Lexington

USS Lexington

Lotniskowiec, którego budowę zaczęto podczas II Wojny Światowej w 1941r, a zwodowano go dwa lata później. Na jego pokładzie służyło ponad 3.000 osób podczas wojny, a po niej około 1500 osób. W 1967r. otworzyli na jego pokładzie liceum – myślę, że z ucieczką na wagary dzieciom musiało być tam ciężko. Jest to też pierwszy lotniskowiec na świecie, który w 1980 roku, przyjął na swój pokład kobiety do odbycia służby wojskowej,  po tym incydencie i lata później statek przeszedł na emeryturę.  Faktem historycznym jest również, że USS Lexington podczas swojej służby brał udział w każdej większej wojskowej operacji na Pacyfiku podczas II Wojny Światowej, spędzając łącznie na morzu aż 21 miesięcy. W tym czasie samoloty z lotniskowca zestrzeliły  372 samoloty nieprzyjaciela w powietrzu oraz 475 na powierzchni. Lotniskowiec zatopił i zniszczył  300,000 ton ładunków podczas transportu okrętów nieprzyjaciela  i uszkodził dodatkowe 600,000 ton (tutaj mógłbym nawet stwierdzić, że wraz ze statkami ale nie mogę nigdzie doszukać wiarygodnych informacji). Zestrzelił jeszcze parę samolotów nieprzyjaciela, ale kto by to liczył.

Statystyki

Statystyki

Japońska propaganda głosiła w eterze, nie mniej niż cztery razy, że Lexington został zatopiony, lecz za każdym razem pojawiał się na polu walki, i został ochrzczony przez swojego wroga przydomkiem „Niebieski Duch” co jest widoczne wieczorem po zachodzie słońca.  Statek przechodzi w piękną iluminację  i przez całą noc przy wybrzeżu świeci się na niebiesko.  Koniec jego kariery wojskowej nastąpił po 40 latach, co czyni go lotniskowcem, który pełnił służbę najdłużej w amerykańskiej armii.

Tak z góry prezentuje się lotniskowiec.

Tak prezentuje się lotniskowiec z góry.

W latach 90-tych został uznany za skarb narodowy, gdzie władze Corpus Christi wydały trzy miliony dolarów, aby zmienić wielki pływający lotniskowiec, w wielkie pływające muzeum z kinem 3D w środku.

Ja korzystając z wolnego weekendu przypadkiem udałem się do Corpus Christi, oczywiście wiedziałem, iż jakiś statek tam jest tylko nie wiedziałem, że spędzę tam cały dzień i skończy mi się karta pamięci na zdjęcia. Jeśli kiedyś tam będziecie, to mapy nie potrzeba, lotniskowiec jest widoczny z daleka na horyzoncie.  Wjazd dla starych koni jak ja, kosztuje 13 $ . Po wejściu, jesteśmy w hangarze podzielonym na sektory, mamy w nim przeróżnego rodzaju kokpity samolotów, w których można się rozsiąść , przy kinie symulator lotu, który kosztuje 4$ i plotka niesie, że jest rewelacyjny, mamy tez toalety, które nie były modernizowane od 1943 roku , oraz wielką amerykańską flagę, przy której możemy stanąć i zrobić sobie zdjęcie niczym Barrack Obama podczas spotów reklamujących swoją kandydaturę na prezydenta. Z hangaru idziemy się przejść na działka przeciwlotnicze, którymi możemy pokręcić i zasiąść jak marynarze w latach 40- tych.

W środku pływającego muzeum.

W środku pływającego muzeum.

Na samym pokładzie czeka nas prawdziwa uczta, stoi tam mnóstwo odrzutowców, ale nie tak dużo jak kiedyś ponieważ Polacy parę kupili, a więc mamy myśliwce z Top-Gun, Apacha z Rambo II , wszystko ładnie zakonserwowane i  pomalowane, dumnie reprezentujące potęgę militarną  USA. Do woli można macać każdy z eksponatów, zaglądać do dysz myśliwców ale już bez silników, jak któryś jest otwarty to można się rozgościć – wszystko to przy pięknej pogodzie oraz otaczającej nas błękitnej wodzie. Następnym celem programu jest mostek, na który udajemy się przez gabinet dentystyczny, lekarski, toalety, historyczne eksponaty z wojny z Japonią, „hej, ja znam tę bombę , rzucił ją Ben Affleck w filmie Pearl Harbor” – mowa o replice Tokyo Buster.

Wyżej wspomniana replika bomby.

Wyżej wspomniana replika bomby.

W końcu docieramy, na mostek kapitana, gdzie możemy rozsiąść się wygodnie, pokręcić różnymi korbami, poudawać przez okno, że coś wypatrujemy i tam płyniemy. Opuszczając mostek zjeżdżamy ruchomymi schodami, niczym w centrum handlowym, do hangaru, gdzie możemy pochodzić i zrobić zdjęcia repliki USS Lexington, zjeść chilli-con-carne bo w końcu jesteśmy w Teksasie i udać się  do kina 3D, za które nie musimy płacić ponieważ bilet wstępu do niego już jest zawarty w cenie.  Opuszczając lotniskowiec, człowiek ma wrażenie, że widział kawałek żywej historii, w której  spędził pół dnia… i tak jak niektóre muzea nudzą to pływające muzeum w Corpus Christi powinno się spodobać  nawet najwybredniejszej osobie z ADHD.

Downtown Corpus Christi.

Downtown Corpus Christi.

corpus12corpus4corpus5corpus6corpus7corpus8 corpus9

 

 

 

0

 likes / 0 Komentarze
Poleć ten post:

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
naszymidrogami
Gość
naszymidrogami

Bardzo ciekawy tekst. Amerykanie mają rozmach…My za kilka dni wybieramy się do Kanady, a potem do Stanów. Mam nadzieję, że będzie równie fajnie. Powodzenia!

January
Gość

Będąc kiedyś w Gdańsku zwiedziłem sobie Sołdka, ale to nic przy tym Lotniskowcu

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec