Lop Buri – Miasto Małp

Po ostatniej nocy z naszym lokalnym przewodnikiem, po trzech godzinach snu wstaliśmy wcześnie rano na turbo kacu i ruszyliśmy pociągiem do Lop Buri Miasta Małp.

lop-buri-miasto-malp

Lop Buri jest oddalone od Ayutthaya jakieś 60 km na północ, czyli niecała godzina jazdy pociągiem. Wypad do tego miasteczka był przypadkowy. Widziałem kiedyś na Youtubie filmik, na którym przedstawione były obchody Święta Małp w pewnym mieście w Tajlandii.

Hostel w Ayutthaya
Jeżeli zatrzymujesz się w Ayutthaya to polecam „Hostel Allsum” Nocleg już od 200 bht w pokoju koedukacyjnym. Śniadanie wliczone w cenę. Ofertę znajdziecie pod tym linkiem

A że wcześniej mój kontakt z małpami ograniczał się do odwiedzania ich w opolskim Zoo i patrzenia na nie przez szybę, więc chciałem się z nimi odrobinę bliżej zapoznać. Nie był to jednak nasz pierwszy kontakt z małpami na wolności.

Spotkaliśmy je wcześniej w Erwan Watrefall i na własne oczy widzieliśmy jakie są przedsiębiorcze jeśli chodzi o kradzież. A że Lop Buri jest miasteczkiem, w którym mieszka 58 tys. mieszkańców to jeszcze bardziej mnie ciekawiło jak one sobie radzą w tak dużej aglomeracji miejskiej.

Pod koniec dnia stwierdziłem, że radzą sobie bardzo dobrze, bo  przesiedliły ludzi mieszkających przy świątyni Prang Sam Yot odrobinę dalej i rządzą teraz sporym kawałkiem miasta niczym mafia.

Lop Buri Miasto Małp

Małpia Mafia. A spróbuj Pan wrócić z zakupami do domu 🙂

Dworzec w Lop Buri, jak na Tajskie warunki, jest przyzwoity. W Polsce są linie zakazujące zbliżania się w rejony torów, ponieważ może dojść do wypadku. Tam młodzież szkolna siedzi na  szynach i schodzi z nich dopiero jak pociąg podjeżdża pod stację.

Bardzo łatwo trafić do głównej świątyni Prang Sam Yot, gdzie żyją małpy. Wystarczy wyjść z dworca i skręcić w prawo, iść główną drogą i podążać za tłumem. Po jakichś 200 metrach powinniśmy ujrzeć pierwsze osobniki chodzące po ulicy.

I im bliżej świątyni, tym więcej małp. Wszędzie można zauważyć panoszące się małpy, śpiące na skuterach, wchodzące po słupach, czy po liniach energetycznych nad ulicą. Przechodzący obok stadka małp kot całkowicie nie zwracał na nie uwagi, tak jak leżący w cieniu pies nie zwracał uwagi na kota.

Lop Buri Miasto Małp

U nas w Polsce co najwyżej na kablach możemy oczekiwać gołębi.

Dziwna symbioza. Mijający nas ludzie też nie zwracali uwagi na małpy, nawet jak skakały im nad głowami lub próbowały rozbujać agresywnie latarnię. Powoli zbliżaliśmy się do świątyni, poznaliśmy po tym, że zaludnienie małp chodzących po chodniku się potroiło. Zauważyłem, że wszędzie w oknach są kraty a skutery przykryte są narzutami by na nie przypadkiem żadna małpka nie narobiła.

Lop Buri Miasto Małp

Ona się cieszy bo wie… że gdzieś masz ukryte jedzenie

Przechadzając się ulicami Lop Buri czułem się jak odkrywca nowego kontynentu, robiłem zdjęcia, biegałem za stadkiem małp, miałem idealnych modeli do moich zdjęć w ich naturalnym środowisku, i nikt nie zwracał na mnie uwagi, ani ludzie ani małpy.

Dobrą radą jest też, jak tam kiedyś będziecie, pozamykanie wszystkiego w jednym miejscu, portfela, kluczy, pamiątek. Ja miałem dość dużą torbę na aparat, w której zamek zatrzasnąłem małą kłódką, żeby żadna małpa mi nie otworzyła torby podczas robienia zdjęć.

NOCLEG W LOP BURI
Hostel dla Backpakerów z limitowany budżetem. Pokój już od 16 zł za osobę czyli niecałe 150 BHT. „Noom Guesthouse” położony jest w samym sercu miasta – jakieś 3 minuty od dworca kolejowego. Rezerwacji możecie zrobić pod tym linkiem.

Spisuje się na 100%. Główną zasadą jest też nie nosić żadnego jedzenia i błyskotek które mogą zwrócić uwagę całego stada, które siedzi sobie na dachu i przenikliwie patrzy na kogo by się rzucić i co mu zabrać.  Dawid zrobił test.

Kupił w pobliskim sklepie dużą paczkę Lays’ów, i po pierwszych 3 krokach, małpy dosłownie zrobiły na niego desant. Zbiegały z balkonów, spuszczały się po latarniach, mądrzejsze osobniki zachodziły go od tyłu i  rzucały się na atrakcyjną żółtą folię wypchaną smacznymi czipsami, om, nom, nom.

Lop Buri Miasto Małp

Dawid i jego Gang.

Sama Świątynia Prang Sam Yot mieści się w ścisłym centrum małpiego miasta. Za wjazd do świątyni trzeba zapłacić, ale niestety nie weszliśmy do środka, bo były wokół nas setki małp i one były naszym celem, nie kolejna świątynia, ich jest pod dostatkiem w Ayutthaya.

Więc udaliśmy się na spacer dookoła świątyni. Większa część budynków otaczająca świątynie była szczelnie zakratowana i wyglądała na opuszczoną. Jednym słowem małpy zdominowały miasto i nim rządzą, na całej szerokości ulicy wędrowały całe stada, samochody co chwilę cierpliwie się zatrzymywały, by jakiegoś małpiszona przepuścić.

Świątynia Prang Sam Yot

Świątynia Prang Sam Yot w której zamieszkują małpy.

Gdy znaleźliśmy się na tyłach świątyni, próbowałem zrobić parę fotografii z bliska. Bardzo się ucieszyłem bo małpy same mi wchodziły pod obiektyw, zbliżały się i zbliżały. Marzenie każdego fotografa. Aż do momentu gdy jedna nie skoczyła mi na plecy, drąc się przy tym i próbując wyrwać mi moją torbę z aparatem.

Miałem tylko jedno wyjście… zareagowałem sopranem i od tamtej pory moja przyjaźń z małpami się skończyła. W dodatku Dawid otworzył czipsy, i  poczęstował jedną, ona zawołała swój gang, który dość zwinnie zbiegł na dół, i robili za obstawę Dawida, która skutecznie syczała i pokazywała mi swoje zęby na wypadek gdybym chciał się zbliżyć i poczęstować.

Lop Buri uważam za jedno z tych miejsc w Tajlandii, które musisz zobaczyć, naprawdę jest to ciekawe zjawisko, jak małpy zamieszkały sobie w centrum i przez swoją dominację wyrzuciły okolicznych mieszkańców.

Spędziliśmy tam cały dzień chodząc po ulicy i każda sekunda była tego warta,  tak że wieczorem ledwo zdążyliśmy z powrotem do Ayutthaya na pociąg do Chiang Mai i sławnego  tam Trekkingu, o którym wkrótce napiszę jak naprawdę wygląda.

NOCLEG W LOP BURI
Jeden z lepszych Hoteli w Lop Buri. Naprawdę bardzo dobra cena co do jakości i usług. Nocleg w „Palm Resort” już od 35 zł od osoby. Rezerwację możecie zrobić pod tym linkiem.

Lop Buri Miasto Małp

Życiowe historie

Wnioski

–       Do Lop Buri można dotrzeć pociągiem, trzy godziny mniej więcej z Bangkoku i jedna godziny z Ayutthaya

–       Idealne miejsce na jedno dniową wycieczkę.

–       Weźcie ze sobą koniecznie torbę i małą kłódkę by zatrzasnąć zamek na wszelki wypadek gdyby jakąś małpę kusiło by sprawdzić co jest w środku.

Zapisz

0

 likes / 0 Komentarze
Poleć ten post:

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec