10
Mar-2019

Trekking na górę Grześ i Rakoń był moim pierwszym całodniowym wypadem w Tatry Zachodnie. Przyznam nawet, że trochę się bałem. Dlatego, że zimą jestem przyzwyczajony do niższych partii gór o mniejszym zagrożeniu lawinowym. Dodatkowo naczytałem się na portalach wysokogórskich strasznych rzeczy co dało efekt pełnych gaci przed wyjazdem.

Lecz nie taki trekking straszny jak go malują. Doświadczenie zimowe już mam, sprzęt też, a co najważniejsze – wiem jak się zachować, kiedy odpuścić i zejść z pokorą.

Tym razem pogoda dopisała – słońce i zero wiatru. Idealny warun na całodniowy wypad w góry.

TRASA : Siwa Polana – Polana Huciska – Dolina Dudowa – Starorobociańska Dolina – Polana Trzydniówka – Polana Chochołowska – Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej – Przełęcz Bobrowiecka – Grześ – Rakoń.

DŁUGOŚĆ TRASY – 23/24 KM

CZAS – Prawie 12 godzin. Miałem bardzo dobre warunki i często robiłem zdjęcia

TRUDNOŚĆ – ŁATWY PRZY SPRZYJAJĄCYCH WARUNKACH.

 

Nocleg w Kościelisku
Pokoje u Sarnowskich, to najtańsza opcja na pokój dwuosobowy z bardzo dobrymi warunkami. No i sama lokalizacja też jest bardzo dobra ponieważ jest niecałe 2 km do siwej polany piechotą . Za Dwuosobowy pokój już 57 zł od osoby. Rezerwacji możecie dokonać pod tym linkiem.
Trekking na Grześ i Rakoń zaczynam na Siwej Polanie 910 m. n.p.m . Do wejścia są trzy parkingi. Polecam podjechanie do samego końca i zostawienie tam auta na cały dzień. Koszt parkingu to 10 zł. Stamtąd wyruszamy w stronę Doliny Chochołowskiej.

Siwa Polana – Dolina Chochołowska


Trasa jest łatwa i zarazem monotonna. W warunkach jakich ja byłem, droga była cała oblodzona więc raczki ułatwiały marsz. Z parkingu do schroniska w Dolnie Chochołowskiej jest jakieś 6,5 km i przebycie tej trasy zajęło mi ok. 1,5 godziny. Z przerwami na zdjęcia 2 godziny.

Lwia część tego szlaku wydawała mi się odrobinę nudna, dopiero po minięciu Polany Trzydniowej i wyjściu z lasu robi się ciekawiej. Widok na Dolinę Chochołowską zimą jest naprawdę magnetyczny. Tutaj rekomenduję postój w schronisku, odpowiednie nawodnienie, założenie raków i wyciągnięcie kijków trekkingowych. Bo tuż obok schroniska jest żółty szlak, którym będziemy się wspinali na pierwszy szczyt – Grzesia 1653 m. n.p.m

 

Dolina Chochołowska – Grześ

Z schroniska mamy do pokonania niecałe 3 km z przewyższeniem 486 metrów. Ja pieszczotliwe nazwałem to podejście „Trasą trzech zakrętów”. Powiem Wam szczerze – nie wchodźcie tam bez raków. Ten odcinek wydawał mi się najbardziej trudny ze względu na zróżnicowanie podłoża – był lód, śnieg, mokry śnieg, a pod spodem lód.

Dopiero przy górnej granicy lasu jest lekkie „wow” – w dole widać było Dolinę Chochołowską i górujące nad nią szczyty, z drugiej strony Babią Górę.

To już ostatnia prosta aby wejść na Grzesia. Panorama Tatr była przepiękna. Po krótkiej przerwie ruszyłem w stronę Rakonia. Z tego co zauważyłem, spora część osób właśnie tam kończyła wędrówkę (przy Krzyżu na Grzesiu) i wracała z powrotem. Ja miałem jeszcze pół dnia i idealną pogodę. Szkoda było wracać, dlatego zdecydowałem się na dalszą wędrówkę.

Grześ i Rakoń

Grześ i Rakoń

Grześ i Rakoń

Z Grzesia na Rakoń

Z Grzesia schodzimy delikatnie w Długi Upaz. Przejście na Rakonia w sprzyjających warunkach zajęło mi godzinę z hakiem. W sumie na tym odcinku namęczymy się dwa razy. Za pierwszym razem przy podejściu kończącym Długi Upaz była dość duża oblodzona hopka, która dopiero przy powrocie dała mi się we znaki. No i sam atak szczytowy na Rakoń. Reszta drogi to czysta poezja – przepiękny krajobraz, aż na sam Rakoń. No i nie da się zgubić bo trasa przebiega przez polsko – słowacką granicę i czasem spod śniegu wyrastają niczym grzyby betonowe słupy.

Grześ i Rakoń

Grześ i Rakoń

Rakoń 1879 m. n.p.m to już totalnie inna bajka niż Grześ. Pamiętam moją pierwszą myśl jak spojrzałem się za siebie i popatrzyłem na szczyt Grzesia -”Ale ta góra niska”.

Z Rakonia można udać się dalej na Wołowiec, ale ludzie, którzy z niego wracali powiedzieli, że bez czekania nie rekomendują ataku, zresztą była już prawie 14.00 – miałem jakieś 3 godziny słońca no i 12 km do parkingu. Dlatego Wołowiec sobie zostawię na kolejną zimę.

Grześ i Rakoń

Panorama z Rakonia

Grześ i Rakoń

Grześ i Rakoń

Teraz czekał mnie powrót. Najgorsza część drogi jest z Doliny Chochołowskiej, aż po parking.
Ja już wracałem w ciemnościach oświetlając sobie drogę i przysięgam – był to najnudniejszy powrót ever. Szczególnie byłem zawiedziony zakrętami. Robisz sobie nadzieję, że to już ostatni i zobaczysz światła parkingu, a tu jeb. Las. I tak parę razy. Strasznie demotywujący powrót.

Nocleg w Kościelisku
Pensjonat Tatry, mogę polecić z czystym sumieniem dla osób, które lubię wygodę oraz śniadanie w cenie . Za Dwuosobowy pokój już 90 zł od osoby. Rezerwacji możecie dokonać pod tym linkiem. Polecam go podróżującym rodzicom.

Podsumowanie

Trekking na Grześ i Rakoń, w moim odczuciu nie był aż tak straszny jak go opisywali na grupach.
Pewnie dlatego tak piszę bo miałem świetną pogodę i zero wiatru. Podejścia nie były męczące bo szlak był przetarty. Najfajniejszy odcinek to Długi Upaz.

Koniecznie weźcie ze sobą raczki i kijki – bez tego nawet nie wchodzimy. No i elementarne wyposażenie zimowe czyli czołówka, kurtka przeciewwiatrowa i gotówka – bo w schronisku, nie ma możliwości zapłaty kartą.

Upewnić się z warunkami i zagrożeniem lawinowym w TPN i na stronie TOPR – aktualne warunki można poznać w schronisku w dolinie.

Zobacz również trasy w Bieszczadach i Karkonoszach

 

0

 likes / 0 Komentarze
Poleć ten post:

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec