Beach Please…

Hej hoooo. Witam wszystkich serdecznie w ten zimowy przed Świąteczny weekend i zapraszam do przeczytania artykułu o plażach… tak na rozgrzewkę sezonu 2013. Premiera „Beach Please…” była już na Peronie miesiąc temu i kto nie czytał ma okazję teraz się zapoznać z plażami Pawła. Oczywiście jeśli o tym zapomnicie to wam wkrótce onet.pl ponownie przypomni bo u nich też to będzie. Zapraszam do lektury i podziwiania opisywanych miejsc na zdjęciach.

Zachód słońca na Krecie.

Zachód słońca na Krecie.

Sezon wakacyjny zakończył się na dobre (przynajmniej u nas w Europie) i jak to się mówi „Winter is Coming”. Właśnie z okazji zakończenia lata i rozpoczęcia go w innym rejonie świata, chcę przedstawić parę moich ulubionych plaż, na których byłem podczas swoich wypraw. Bardziej kąśliwi czytelnicy mogą powiedzieć, że są to jedyne plaże, na których byłem lecz jest to nieprawdą i nie bądźcie zazdrośni bo znów nad Bałtykiem skończycie. Czytelnicy, którzy spodziewają się pięknych fotografii z dużą domieszką photoshopa się zawiodą. Zawiodą się także ci, dla których „wyprawy” polegają na kupieniu oferty last minute w październiku i poleceniu na bogato do Egiptu, którego w tym artykule też nie będzie. Do Egiptu może się wybiorę gdy będę miał 70 lat, będę po trzecim rozwodzie i to jeszcze jak rząd nie podniesie wieku emerytalnego. Wracając do mojego artykułu- na pierwszy ogień lecą współorganizatorzy Euro 2012 czyli Ukraina. Zapraszam.

Widok na panoramę miasta Sudak na Ukrainie.

Widok na panoramę miasta Sudak na Ukrainie.

Podczas mojej podróży klasą plackarta po Ukrainie, w końcowym etapie wylądowałem na Krymie, zawieszony gdzieś między Jałtą, a Sudaku pragnący wakacyjnych kąpieli. Niestety muszę napisać, że w Opolu mamy dłuższe wały przeciwpowodziowe niż plaże w Sudaku, a Jałta i jej oficjalna plaża o wielkości 10×20 metrów dopiero zasługuje na reprymendę słowną. Więc oficjalnie Jałta na odpoczynek i ładowanie baterii całkowicie odpada. Oczywiście jeśli posiedzicie tam dłużej znajdziecie swój własny kawałek plaży z morzem.

Ukraina - plaża poza miastem.

Ukraina – plaża poza miastem.

Plusem Jałty są nocne darmowe pokazy dziewczyn chodzących po deptaku w stylu Victoria’s Secret. Sudak za bardzo nie różni się od Jałty, plaże ma dłuższą i tak samo kamienistą. Od czasu do czasu przejdzie się obok Was Ukrainiec z megafonem i spróbuje pobrać czynsz za leżenie na niewygodnych kamykach, które są jego własnością. Sama woda  nie wygląda za ciekawie bo pełna jest zdechłych meduz, które wraz z petami papierosów zalegają na brzegu. Najwidoczniej meduzy nie mogą tyle palić. Lecz jeśli udamy się w bardziej odludne miejsca możemy znaleźć magiczne zatoczki z turkusową wodą, które dadzą nam chociaż namiastkę obrazka, jakimi karmią w katalogach biur podróży. W Sudaku radzę uważać na mafię ręcznikową – są to turyści, którzy rozkładają ręcznik w najlepszym miejscu na plaży i kładą na nim kamienie żeby im go nigdzie nie wywiało. Najlepszym sposobem na pozbycie się takich cwaniaków jest przesuniecie tych ręczników by wprowadzić ich w całkowitą konsternację, a jak znajdzie się twardziel, który będzie do Was  mówił coś w stylu „Haraszo, poszedł won, to jest moje miejsce” to należy mu odpowiedzieć coś w stylu „bardzo lubię zimne piwo i szaszłyka z pieczarkami”. Drugi raz napastnikowi nie trzeba będzie powtarzać, da sobie spokój i pójdzie znaleźć nowe miejsce. Plusem jest też względnie tani nocleg oraz życie, jeśli stołujecie się w tanich, rodzinnych knajpkach. Rekompensatą za skąpą plażę są równie skąpe kostiumy kąpielowe, które noszą piękne Ukrainki. Polecam.

Brighton Pier

Brighton Pier

Plaża numer dwa mieści się w Brighton, które położone jest w południowo-wschodniej części Wielkiej Brytanii. Swoją przygodę zacząłem tam w 2004 roku, gdy po maturze wyjechałem za pracą, mając w kieszeni jedynie garść funcików. Mieszkałem w Brighton dwa lata, potem wróciłem do Polski i rozpocząłem edukację na studiach magisterskich, która trwa po dzień dzisiejszy a ja jakoś nie czuję się mądrzejszy. Wracając do moich plaż – napiszę tylko, że ta w Brighton jest rewelacyjna, tak jak i samo miasto oraz jego okolica. Pewnie każdy ma swoją ulubioną miejscówkę w UK, którą dobrze wspomina lub wybiera się tam co weekend, miesiąc czy rok. Dla mnie jest to Brighton, którego woda przy słonecznym dniu może oczarować nawet najwybredniejszego fana kąpieli.

Brighton.

Brighton.

Do tego wszystko to, co dzieje się na tej plaży – setki ludzi, którzy biegają wzdłuż deptaku, grają w kosza, siatkę oraz inne sporty na świeżym powietrzu. Ludzie, którzy siedzą i piją alkohol przy zachodzie słońca, a w powietrzu unosi się muzyka z głośników,  a to wszystko przy Brighton Pier i jego wesołym miasteczku, które jest niesamowicie oświetlone i czasem przy zachodzie słońca, gdy niebo jest purpurowe można naprawdę zakochać się w tym mieście. Do tego plaża, jak i całe miasto, przez cały rok imprezuje. Za przykład mogę podać koncerty, które organizują np. Fat Boy Slim, który nie tylko gra dla ludzi w lecie ale i zdarzały się koncerty wzdłuż plaży w zimie. Za moich czasów odbyło się tam 25 lecie filmu „Szczęki”-  rozstawiono wielki telebim i każdy mieszkaniec lub przyjezdny mógł sobie zobaczyć go za darmo, a w chwili, w której tuż przed atakiem krwiożerczego rekina bohaterowie zaczynają śpiewać piosenkę „Show me the way to go Home”, akompaniuje im parę tysięcy gardeł i śpiewa ją razem z nimi. I mimo, że widziałem ten film wcześniej to w ostatniej scenie krzyczałem „uważaj , rekin za tobą, strzelaj!” tak samo jak tysiące innych ludzi. Tą chwilę na pewno zapamiętam do końca życia. Do miasta mogę jeszcze dorzucić klimatyczne kluby na nocne eskapady, z każdym rodzajem muzyki, małe uliczki z jeszcze mniejszymi sklepikami, które ciągną się przez kilometr, a nawet i więcej. Więc jeśli ponownie miałbym zagościć w Anglii to tylko w Brighton. Jak tam będziecie lub planujecie być to koniecznie zobaczcie też Seven Sisters oraz Devils Dyke.

Chorwacja - Zlatni Rat

Chorwacja – Zlatni Rat

Numerem trzy jest sławna na cały świat plaża Zlatni Rat, która mieści się na wyspie Brać w mieście Bol, do której podczas pełni sezonu turyści, nie tylko z Polski ale i większej części Europy, zmierzają niczym islamscy pielgrzymi do Mekki. Trafiłem na nią podczas mojej   spontanicznej podróży po Bałkanach i raczej nie miałem czasu odpowiednio przygotować się do odwiedzin miejscowości, które chciałem zobaczyć. Było po prostu „Ej, stary dawaj, tankujemy do pełna i jedziemy sobie pojeździć po Bałkanach” . Jak to bywa w moich podróżach, było mnóstwo przygód i pełno nowych ludzi, którzy nie zawsze byli do nas przyjaźnie nastawieni, a sam finał podróży miał miejsce w Sarajewie, gdzie ktoś wybił nam szybę w samochodzie i ukradł radio za 50 zł oraz mp3 sprzed 10 lat, na której były jeszcze niepokasowane przez poprzednią właścicielkę hity Krzysztofa Krawczyka.beach 17

Wracając do plaży. Parę lat temu została ona wybrana plażą numer jeden w Europie. Przeczytałem o tym, siedząc w jednej z kawiarenek internetowych w Splicie. Ze Splitu również odpływają promy na wyspę Brać. Gdy się o tym dowiedziałem, od razu pobiegłem kupić bilet. Parę godzin później siedziałem już na wyspie i rozkładałem z Dawidem namiot. Nie było najmniejszego problemu aby znaleźć jakikolwiek nocleg, ceny były w miarę przyzwoite, a nasz Guesthouse miał dobrze wyposażoną kuchnię, w której można było zrobić tani i dobry posiłek. Miasteczko Bol podczas dnia wygląda niesamowicie, mieści się w nim dużo knajpek o charakterystycznej architekturze Chorwacji, wspaniały deptak, który w cieniu drzew prowadzi dokładnie do Złotego Rogu, ścieżka na plażę jest przemyślana i przy samym zejściu są wykarczowane drzewa –  punkty widokowe, w których można zrobić ładne zdjęcia. Sama plaża jest kamienista, więc jeśli oglądaliście zdjęcia z lotu ptaka to grubo się zdziwicie sądząc, że to piasek. Jeśli chodzi o wodę- jest mistrzowska i pierwsza liga, sam kolor zachęca człowieka do wejścia i popływania, to jest tak, jakbyś leżał na plaży, a sam kolor wody Cię uwodził, nie tylko do zanurzenia się w niej, ale i do wypicia

Idealne warunki na kitesurfing.

Idealne warunki na kitesurfing.

Chorwacja

Chorwacja

Trzeba tu też wspomnieć o ludziach, sądzę, że zaludnienie plaży jest uzależnione od sezonu, ponieważ ja byłem tam na początku lipca i bardzo mnie śmieszyło, gdy z innych wysp płynęły statki wypełnione polskimi rodzinami, które cumując w porcie Bol wyskakiwały z nich dziko i darły się na całe gardło „pamiątki, pamiątki, pamiątki”. Kupowali pocztówki, potem do monopolowego i hop na plażę. O godzinie 16-17 na plaży nikogo już prawie nie ma, bo statki wracają w stronę domu. Życie nocne kulało. Do tej pory pamiętam jak bawiłem się na jednej z ulicznych imprez z jedną z tańczących obok dziewczyn, która była na wakacjach z całą rodziną. I raczej jej ojcu nie spodobało się gdy podczas tańca złapałem ją za biodra, ponieważ zaczął sunąć w moją stronę niczym zabójcza fala tsunami. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Wniosek jest taki, że Zlaty Rat jest wg. mnie wart zobaczenia, bardziej nadaje się dla zakochanych par lub całych rodzin, które jadą na zasłużone wakacje. Na sam koniec dodam, że przy plaży pływa mnóstwo kitesurferów, którzy jak złapią wiatr, robią w powietrzu niesamowite rzeczy.

Aby nie było zbyt po europejsku przenieśmy się do Azji Południowo-Wschodniej czyli Królestwa Plaż – Tajlandii. Tamtejsze plaże są jednymi z najpopularniejszych miejsc, do których zmierzają rocznie miliony osób planujące swój urlop wtedy, kiedy w Europie panuje zima. Plaże Tajlandii machają do nas zewsząd – z Internetu, reklam, plakatów biur podróży a nawet z pudełka 5000 puzzli w papierniczym.

Zachód słońca na wyspie Słonia.

Zachód słońca na wyspie Słonia.

Chyba nie ma na świecie osoby, która nie pragnie wylegiwać się na samotnej plaży pod błękitnym niebem niedaleko wygiętej palmy, pod którą stoi stolik a na nim lokalny drink. Tajlandia może nam to zaoferować, trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać. Niestety nie mam zbyt dużo ulubionych plaż w Tajlandii, ponieważ podczas mojej wędrówki bardziej pociągała mnie dżungla, lecz mogę Wam opowiedzieć o pewnej miłej wysepce. Nazywa się Ko Chang – wyspa słonia. Miałem tydzień czasu aby lepiej ją poznać. Mogę napisać o niej tyle, że jak płynie się do niej promem i widać już las tropikalny oplatający wyspę, to ma się wrażenie jakby wpływało się do Parku Jurajskiego. Sama wyspa jak dla mnie była dostatecznie duża, z odpowiednią ilością dzielnic z plażami. Była dzielnica turystyczna, w której górowały całkowicie nowe hotele, a pod nimi bary z czekającymi na obcokrajowców ich przyszłe, tajskie żony z gwarancją na one week lub for few days. Była plaża przeznaczona dla backpakersów, z domkami centralnie wychodzącymi nad morze, była też dzielnica gdzie lokalni robili magiczne tatuaże i panował tam klimat jak na Jamajce, była też plaża na końcu wyspy, zwana samotną, która w rzeczywistości była naprawdę samotna, a chodził po niej jedynie krab, który szukał swojej missis krab.

Jedna z wielu samotnych wysp niedaleko Koh Chang.

Jedna z wielu samotnych wysp niedaleko Koh Chang.

Więc na wyspie słonia, plaż i miejsc do odpoczynku mamy pod dostatkiem. Wynajęcie domku z klimą przy plaży kosztuje około 1000 BHT. Ja pierwszej nocy miałem za 350 BHT ale gdy woda z toalety wystrzeliła pod sufit niczym w filmie „Skazani na Shawshank” to trzeba było się wyprowadzić. Po wyspie polecam poruszać się skuterem, który kosztuje ok. 150 BHT, więc codziennie można zwiedzić inną część wyspy lub ją totalnie zjeździć. Jak przystało na Tajlandię, mamy na Ko Chang takie atrakcje jak nurkowanie, rejsy, latanie, trekking na słoniach, łowienie ryb oraz kajaki. I w sumie o kajakach powiem coś więcej ponieważ samą wyspę otacza dużo innych małych wysepek, na które da się dotrzeć właśnie kajakiem.

Na każdą wyspę można dotrzeć kajakiem.

Na każdą wyspę można dotrzeć kajakiem.

Wypożyczenie kajaka kosztuje 5 razy tyle co Pad Thai. Wskakuje się na taki kajak i płynie na jedną z samotnych wysepek, na której możecie ściągnąć slipy i chodzić po niej tak, jak Was Bóg stworzył. Jednym słowem Wasza wyspa VIP. Życie nocne na Ko Chang nie jest nudne. Podczas mojego siedmio-dniowego pobytu brałem udział w Full Moon Party oraz Jungle Party. Full Moon Party – to impreza na świeżym powietrzu, która trwa do białego rana, a Jungle Party to bardziej underground, który nie jest nigdzie reklamowany, a usłyszeć o nim można tylko z ust poinformowanych.

Zachód słońca z innej perspektywy na Wyspie Słonia.

Zachód słońca z innej perspektywy na Wyspie Słonia.

A teraz udajmy się bardziej na wschód albo cofnijmy się na zachód. Panie i Panowie przedstawiam Wam plażę w Santa Monica gdzie kręcono Słoneczny Patrol oraz  Huntington Beach, która jest położona bardziej na południe. Podczas mojego pobytu w mieście aniołów robiłem wiele rzeczy – dosłownie wspiąłem się na znak Hollywood, chodziłem po domach sławnych gwiazd, macałem znak Beverly Hills oraz leżałem na plaży, a że wybrzeże Kalifornii ma ich wiele chciałem się skupić na dwóch. Pierwszą plażą była Santa Monica, która jest bardzo szeroka, ma wesołe miasteczko, a w tej samej dzielnicy swoje posiadłości mają grube ryby z filmowego świata. O brzeg rozbijają się fale Oceanu Spokojnego, w które dziko się rzucałem i powiem szczerze, że nigdy jeszcze nie widziałem tak wielkich fal a jeszcze większą frajdę sprawiało mi zostanie przez nie całkowicie przykrytym.

plaża na Santa Monica

plaża na Santa Monica

Sama plaża jest rodem z amerykańskiego filmu – szeroka i długa i nie dziwię się, że tam właśnie kręcono „Słoneczny Patrol” mogę nawet powiedzieć, że parę lat wcześniej po tym samym pisaku co ja biegała sama Pamela Anderson a jest to jednoznaczne z tym, jakbym się z nią przespał. Jak kiedyś będziecie w Stanach to koniecznie musicie zobaczyć te plaże, przyznam szczerze, że samo zachodnie wybrzeże jest piękne. Cały urok oddaje droga z Los Angeles do San Francisco, która jest bardzo malownicza i jedyne co mogę na nią polecić to wolny czas i samochód Cabrio. Huntington Beach, które jest położone parę kilometrów na południe od Santa Monica jest inne, dominują tam wielkie fale i setki surferów, którzy czatują na idealną falę by się poślizgać.

Huntington Beach

Huntington Beach

Plaża jest niesamowita – ma niezliczoną ilość wszystkiego czyli boisk do siatkówki, piłki plażowej, siłownie na świeżym powietrzu. Nad bezpieczeństwem plażowiczów czuwają ratownicy, którzy siedzą w swoich drewnianych domkach i w czerwonych slipach obserwują czy nikt nie ucierpiał przez zbyt dużą falę. Na plaży jest jeszcze molo, po którym można się przejść i w spokoju zjeść amerykańskiego hamburgera, a dla leniwych po drugiej stronie ulicy czeka Downtown Huntington, w którym dla nielubiących słońca czekają najmodniejsze sklepy z odzieżą sportową jak quicksilver, billabong i wiele innych. Jeśli chodzi o mnie to na pewno tam jeszcze kiedyś powrócę i z ręką na sercu mogę przyznać, że jakbym był bezdomnym w Stanach Zjednoczonych to na pewno bym zamieszkał na tej plaży, nawet jeśli wieczorem i nocą mocno wieje znad morza.

Gdzieś między Los Angeles, a San Francisco.

Gdzieś między Los Angeles, a San Francisco.

Plaża numer sześć mieści się w drugiej ulubionej destynacji polskich turystów czyli Słoneczny Brzeg w Bułgarii. Byłem tam zaraz po moim pobycie w USA ponieważ jak wróciłem do kraju moi znajomi wybierali się na wakacje do Bułgarii. No więc ja też musiałem tam być. Kiedy wysiadłem z autobusu w Rawdzie udałem się od razu na plażę, która ku mojemu zaskoczeniu była bardzo nieprzyjemna dla oka. Myślę, że był to dla mnie szok – 2 tygodnie wcześniej bujasz się po wybrzeżu Californii, a teraz lądujesz na wysypisku zwanym plażą. Lecz dwa tygodnie, które tam spędziłem nie były aż tak złe ponieważ urządzałem częste kursy na trasie Rawda- Nesebar aż do Słonecznych Piasków czyli kolebki hoteli.beach 11

Kiedy po czasie wspominam ten wyjazd, muszę przyznać, że nie był aż taki zły ponieważ byłem tam po sezonie i dużo ludzi na plaży nie było, dało radę grać w piłkę, pływać, chociaż gdzieniegdzie wyskoczyła jakaś meduza oraz dało się spacerować wzdłuż brzegu bez konieczności robienia slalomów między ludźmi. Jedyny minus jaki był to brak oznakowań, że na pewnym odcinku mieści się plaża nudystów. I tak kiedy spacerowałem po plaży, woda podmywała mi stopy a słońce ogrzewało mi plecy, obróciłem się w stronę kurortów i zobaczyłem stojącego przede mną 70-letniego dziada ze zwisającą trąbą jak u słonia. Dosłownie. Pomimo upływu 4 lat od mojego pobytu tam, dalej mam koszmary związane ze zbyt dużą ilością nagich emerytów na plaży. Więc jeśli nie macie dużej ilości kasy w sezonie, a chcecie gdzieś pojechać to uderzajcie w rejony Morza Czarnego do Rawdy, jakby to powiedziała Magda Gesller jest tanio i smacznie.

Na plaży można pograć w siatę z dziwnymi ludźmi.

Na plaży można pograć w siatę z dziwnymi ludźmi.

Kolejna plaża, którą chciałbym przedstawić mieści się na największej wyspie w Grecji czyli Krecie, która od strony południowej otoczona jest Morzem Libijskim, a od strony północnej Morzem Kreteńskim.

Plaża na największej Greckiej wyspie - Krecie.

Plaża na największej Greckiej wyspie – Krecie.

Wyspa ma dwa porty lotnicze- jeden w Heraklionie, a drugi w Chanie. Ja wylądowałem na tym pierwszym  i na dwa tygodnie osiedliłem się niedaleko na wschód od Heraklionu. Czy Kreta mi się podobała? I tak i nie. Dlaczego? Raz, że ceny wysokie, ponieważ nie mogłem znaleźć niczego tańszego niż 300 € za 2 tygodnie, dwa jedzenie bardzo drogie, trzy dlaczego mają kryzys? Przyjechałem tam w celach pracy letniej, lecz niestety przepychanki z Ukrainkami, które czuły się zagrożone, że stracą przeze mnie pracę, szybko doprowadziły do tego, że sam się zwolniłem i zrobiłem sobie mini wakacje za kasę, która miała mi służyć na przeżycie. Więc jakby mnie ktoś poprosił o to żebym w paru słowach określił Kretę to byłyby to słowa „kosztowna, mnóstwo kotów, ciasne drogi oraz jeszcze raz kosztowna”. Wracając do plaż na Krecie, część jest kamienista, część piaszczysta, zależy jaką znajdziecie lub jak daleko skuterem zajedziecie w jej poszukiwaniu. Oczywiście te lepsze piaszczyste są odgrodzone bo to własność hotelu i nie pozostaje nic innego jak przypłynąć do nich niczym Rambo z ręcznikiem na głowie.20.Grecja - Plaża 1

Główna atrakcja na wyspie nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia. Był nią labirynt, w którym uwięziony był Minotaur z Greckiej Mitologii. To, co z labiryntu zostało to kupka kamieni i fundamentów oraz wielka część ściany świeżo po renowacji ponieważ turysta musi zapłacić 20€ za wejście, a my mamy w końcu kryzys. Polecam Wam udać się z teleobiektywem na sąsiednie wzgórze, zaoszczędzicie 20€ i będzie na obiad lub piwko. Muszę się pochwalić, że na Krecie zobaczyłem celebrytę, no w sumie wtedy on jeszcze nim nie był, mianowicie zobaczyłem Petera Dinklaga, który gra Tyriona w „Grze o Tron”, co ciekawe, spotkałem go jeszcze dwa lata później na jednej z plaż w Chorwacji. Dla kogo byłaby odpowiednia Kreta? Myślę, że dla ludzi z większym zapasem gotówki, którzy chcą wspomóc grecką gospodarkę.

I jeszcze jeden zachód na Krecie.

I jeszcze jeden zachód na Krecie.

I jeszcze jeden zachód na Krecie.

Beach Please 🙂

Ostatnia miejscówka, jaką Wam przestawię mieści się ponownie w Ameryce, ale żeby nie było oskarżeń, że wszystko co ze Stanów to cacy, przedstawiam Zatokę Meksykańską. Miałem pojechać pożyczonym samochodem do Corpus Christi czyli Ciała Chrystusa w Teksasie. Był to mój pierwszy taki kontakt z plażą w Stanach. Samo miasto jest pięknie zadbane, duża przystań na łodzie i siedzące pelikany, które cierpliwie czekają na jakąś przepływającą rybkę.

Corpus Christi - Downtown

Corpus Christi – Downtown

Ostatnia miejscówka, jaką Wam przestawię mieści się ponownie w Ameryce, ale żeby nie było oskarżeń, że wszystko co ze Stanów to cacy, przedstawiam Zatokę Meksykańską. Miałem pojechać pożyczonym samochodem do Corpus Christi czyli Ciała Chrystusa w Teksasie. Był to mój pierwszy taki kontakt z plażą w Stanach. Samo miasto jest pięknie zadbane, duża przystań na łodzie i siedzące pelikany, które cierpliwie czekają na jakąś przepływającą rybkę.

USS Lexington

USS Lexington

W Corpus Christi mieści się też lotniskowiec z Drugiej Wojny Światowej, który jest już na emeryturze i można go zwiedzać. W samym lotniskowcu mieści się kino 3D, do którego można wstąpić na sam koniec zwiedzania.

Zatoka Meksykańska - Mustang Beach

Zatoka Meksykańska – Mustang Beach

Plażowania w samym mieście odradzam. Plaże są kamieniste, brudne i niebezpieczne dlatego też udałem się na prom i przepłynąłem na drugą stronę miasta zmierzając na Mustang Beach. Liczyłem, że moim oczom ukaże się plaża jaką opisywałem wcześniej czyli błękitna woda, wielkie fale, miękki piasek. Lecz niestety nic z tych rzeczy, woda była koloru Odry przepływającej przez Wrocław, na plaży wszędzie walały się wodorosty, no i nie było żadnych kobiet, raczej już starsze kobiety, bardziej dojrzałe z wysokim przebiegiem lat. Do wody jednak musiałem wejść a jak tam wchodziłem to zauważyłem na horyzoncie platformy wiertnicze, które pompowały czarne złoto i wtedy stało się dla mnie jasne dlaczego szlamowata woda nie ma koloru niebieskiego. Pod koniec dnia uznałem, że nie było aż tak źle, Zatoka Meksykańska zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie pięknym zachodem słońca, przy którym wydawało się, że woda nie ma brązowego koloru, a jest niebieska tak jak powinna. Wspiąłem się wtedy na wieżyczkę dla ratowników i uznałem, że bardzo dużo ludzi jest na plaży, ci leniwsi śmigali po niej samochodami nie zważając na spacerujących ludzi. Pomyślałem wtedy „Ameryka, co za kraj” i moje myśli potoczyły się w stronę drogi powrotnej w kierunku Austin.

beach 1_

Zatoka Meksykańska.

Jeśli, drogi czytelniku, dotrwałeś aż do samego końca muszę Ci pogratulować. Sam nie planowałem tak długiego artykułu. Pewnie myślisz, że zbyt dużo narzekam, może Ci się tak wydawać ale ja próbuję opisywać miejsca tak, jak ja je widzę więc osoby, które były w tych miejscach niekoniecznie muszą się ze mną zgadzać. Oczywiście odwiedziłem więcej miejsc, w których można się zrelaksować lecz ich nie wybrałem. Myślę, że sam artykuł jest uniwersalny. Pomimo tego, że do Polski zmierza zima, to w niektórych rejonach świata zaczyna się dopiero lato. Więc może w tym roku zamiast nart, lepiej wybrać plażę w Australii, Azji Południowo-Wschodniej w Ameryce Południowej. A może Wy macie jakieś ulubione miejscówki, którymi chcecie się podzielić lub przed którymi chcecie ostrzec innych podróżników?

Zawsze Spoko !! Rysowane patykiem gdzieś pod Pacyfikiem.

Zawsze Spoko !! Rysowane patykiem gdzieś pod Pacyfikiem.

0

 likes / 0 Komentarze
Poleć ten post:

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
Aleksandra1973
Gość
Aleksandra1973

Swietny blog ,gdyby nie onet,nie trafilabym tutaj pewnie.Bede miala lekture na nastepnych pare tygodni w wolnych chwilach. Co do Krety to zgadzam sie z Toba,wlasnie wrocilismy wczoraj popoludniu,chociaz na Krecie zrobila na mnie wrazenie Elafonissi,plytka woda i piasek jak na Karaibach. Natomiast moja ulubiona do tej pory plaza jest Playa de las Tresitas na Teneryfie.Bedac tam na urlopie wynajelismy auto i przejechalismy wyspe wdluz i wszerz,zawsze staralismy sie planowac co chcemy zobaczyc,ale czesto zbaczalismy z drogi jesli zauwazylismy cos ciekawego i podczas takiego jednego wypadu znalezlismy sie na prawdziwej kanaryjskiej fiescie z ludzmi w strojach ludowych i krowami,baranami i kozami… Czytaj więcej »

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec